Antonio Vivaldi — Cztery pory roku / Le Quattro Stagioni op. 8 (1725)

1678-1742 | Włoski kompozytor i skrzypek epoki baroku. W wieku 25 lat otrzymał święcenia kapłańskie. Do stanu duchownego został skierowany w nadziei na społeczny awans rodziny. Zawód muzyka obrał sobie dopiero po wyszkoleniu się na księdza.

Z uwagi na barwę włosów nazywany był przez współczesnych ‘rudym księdzem’ (wł. ‘Il prete rosso’). Wkrótce został zatrudniony w sierocińcu Ospedale della Pietà w Wenecji, najpierw jako nauczyciel gry na skrzypcach, następnie jako kompozytor. Funkcje te pełnił z przerwami do końca życia. Był również dyrygentem na dworze księcia Filipa w Mantui. W roku 1727 opublikował Il cimento dell’armonia e dell’inventione ze słynnym zbiorem Cztery pory roku. W ostatnich latach życia podróżował po Europie, dyrygując wykonaniami swoich dzieł. Jak podaje Michael Talbot, badacz życia kompozytora – Vivaldi zmarł w Wiedniu jako ubogi, pochowano go bez ceremonii pogrzebowych na przyszpitalnym cmentarzu. Na dorobek Vivaldiego składają się właściwie wszystkie formy muzyczne typowe dla tego okresu. Najpełniej jego indywidualny styl przejawia się w utworach instrumentalnych. Twórczość Vivaldiego wywarła istotny wpływ na kształtowanie się nowych prądów, zwłaszcza – klasycyzm wiedeński. Jednak właściwie zaraz po swojej śmierci, Vivaldi popadł w niepamięć, ponownie doceniony dopiero w latach 30. XX wieku, dzięki odkryciu tzw. ‘rękopisów turyńskich’. Vivaldi jest autorem kilkudziesięciu oper, symfonii, koncertów orkiestrowych i sonat oraz ponad 400 koncertów na instrumenty solowe. W roku 1978 M. Talbot napisał: „Vivaldi zmarł niemal 250 lat temu, a jednak jeszcze przed 50 laty świat muzyczny był całkowicie nieświadom istnienia większości jego dzieł – w sumie ponad 770, jakie mogą być mu obecnie przypisywane.” Źródła przekazują dość niekorzystny obraz włoskiego kompozytora: próżny, leniwy, posiadający obsesję na punkcie pieniędzy. Dość szybko zaprzestał odprawiania mszy, motywując swoją decyzję dolegliwością płucną, która utrudniała mu poruszanie się. M. Talbot zastanawia się: „Czy nie stanowiło rekompensaty za jego fizyczną nieruchliwość to, że podczas gry stosował karkołomne tempa, że pisał utwory w niepohamowanym pośpiechu i jeździł powozem tam i  z powrotem po Europie? Czy kompleks niższości, tak częsty u inwalidów, nie przemienił się u niego w kompleks wyższości, megalomanię nawet, sprawiając, że kompozytor zadufany w swych muzycznych osiągnięciach i koneksjach towarzyskich nie znosił jakiejkolwiek krytyki?”